Blog

Ciekawa misja SAS – grudzień 1941 roku

Jedną z najciekawszych misji SAS była druga w kolejności, ale pierwsza udana operacja w nocy z 14 na 15 grudnia 1941 roku. Polegała ona na zaatakowaniu lotnisk państw Osi nad Zatoką Wielka Syrta, na wybrzeżu libijskim.

Pierwszą, 14-osobową grupą komandosów dowodził sam Stirling. Zmierzali oni ciężarówkami rodezyjskiego patrolu Pustynnej Grupy Dalekiego Rozpoznania ku lotnisku w Syrcie. Do przebycia mieli około 500 km. Podróż była bardzo męcząca, bo na nierównym, kamienistym terenie pojazdy niemiłosiernie trzęsły się i podskakiwały, a żołnierze obijali się o siebie i o drewniane siedziska. Silniki rzęziły i prychały, ostre skały przebijały opony, wozy kilka razy ugrzęzły w piachu i trzeba było je odkopywać. Trzeciego dnia mały konwój został wykryty przez włoski samolot rozpoznawczy, który zrzucił dwie małe bomby, na szczęście, niecelnie. Następnego dnia wieczorem oddział dotarł na odległość 6 km od lotniska w Syrcie.

Wówczas Stirlilng podzielił go na dwie grupy. Pierwsza pod jego dowództwem miała zaatakować lotnisko w Syrcie, a druga grupa, dowodzona przez Paddy’ega Mayne’a, miała wziąć na cel odległe o 45 km lotnisko w Tamit.  W nocy Stirling z dwoma ludźmi wyruszył rozpoznać sytuację na lotnisku. W ciemności nieopatrznie nastąpił na śpiącego pod krzakiem Włocha, który wszczął alarm. Anglicy wycofali się. Następnego dnia Włosi przeczuwając, że w okolicy zrobiło się niebezpiecznie, ewakuowali z Syrty na inne lotniska Wszystkie samoloty i atak na puste lotnisko stracił sens.

Znacznie więcej szczęścia miał oddział P. Mayne’a. Na lotnisko w Tamit dotarli niezauważeni. Najpierw w kantynie na lotnisku ostrzelali około 30 Niemców i Włochów, zabijając większość z nich. Byli to głównie piloci i mechanicy. Inni Brytyjczycy w tym czasie podłożyli ładunki wybuchowe w 14 samolotach, a następnych 10 uszkodzili. W powietrze wysadzono też ciężarówki załadowane beczkami z benzyną, słupy telefoniczne i magazyn amunicji. Komandosi bez strat wycofali się, odnaleźli ciężarówki, którymi przyjechali i wyruszyli z powrotem do bazy w oazie Dżalu, zabierając po drodze grupę Stirlinga.

   Tej samej nocy oddział Lewesa miał zaatakować lotnisko w Al-Ukajli, odległe o 260 km. Według danych wywiadu, tętniło ono życiem i było pełne samolotów.  Niestety, Lewes z rozczarowaniem stwierdził, że lotnisko było opustoszałe. Anglicy wysadzili w powietrze tylko dwie ciężarówki i linię telefoniczną. W drodze powrotnej natknęli się na przydrożny bar z parkingiem, na którym stało 27 włoskich i niemieckich ciężarówek. Wysadzono je w powietrze i ostrzelano, zabijając i raniąc 15-20 przeciwników. Powrót do bazy w oazie Dżalu odbył się bez kolejnych przygód.

Jako ostatni wyruszył do akcji czwarty patrol, dowodzony przez Billa Frasera. Jego celem było lotnisko w Adżabiji. Było ono wypełnione 39 samolotami niemieckimi i włoskimi. Żołnierze Frasera niezauważeni przez wartowników przedostali się na place postojowe i zamontowali ładunki wybuchowe pod kadłubami wrogich maszyn i w magazynie amunicji. Następnie oddział wycofał się, odnalazł ukryte na pustyni samoloty i wrócił bez przygód do oazy Dżalu.

Ta akcja potwierdziła słuszność koncepcji Stirlinga, aby utworzyć specjalny oddział do prowadzenia wypadów w celu niszczenia ważnych celów na dalekim zapleczu przeciwnika. Podczas ataków na lotniska w grudniu 1941 roku SAS nie poniósł żadnych strat i zadał poważne straty Niemcom i Włochom.